Miejski Rower Łódź
Miejski Rower Łódź

Łódzki Rower Publiczny. Terminale w dwóch wersjach, bo…

Karolina Tatarzyńska
15.04.2016 17:26
A A A

Łódzki Rower Publiczny

Łódzki Rower Publiczny (uml)

W trzech językach i dwóch wersjach kolorystycznych. Zasilane akumulatorami i energią słoneczną. Terminale to – oprócz jednośladów – jedyny element, którego wciąż brakuje na stacjach Łódzkiego Roweru Publicznego.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Będzie ich dokładnie tyle, ile stacji, czyli 100. To przy terminalach będzie się można zarejestrować i zalogować. Ale korzystanie z nich wcale nie jest obowiązkowe. Bo rejestrację da się zaliczyć przy komputerze, a rowery wypożyczyć za pomocą aplikacji na smartfony skanującej kod QR na tylnym błotniku. Po jej zeskanowaniu magnetyczny zamek otworzy się i można ruszać w drogę.

Ale zanim wystartujemy, wróćmy na chwilę do terminali. Bez problemu obsłuży je ten, kto zna polski, angielski lub niemiecki.

W kolorach z patentu

W innych miastach terminale są w kolorze jasnej stali. Łódzkie będą się od nich wyraźnie różnić. Ich eleganckie szaty zdominuje kolor antracytowy – ten sam, w którym są miejskie meble. Najwyrazistszy ma być czerwony pasek, na którym znajdzie się nazwa stacji. Zaokrąglona góra będzie mieć dwie wersje. Brązową spotkamy w całej strefie turystycznej Łodzi, czyli m.in. na kilkunastu stacjach na ul. Piotrkowskiej. W pozostałych górna część ma mieć barwę ciemnoniebieską. Oba kolory to wymóg miasta. Bo taka jest opatentowana grafika łódzkich tablic i oznaczeń.

Terminale będą wyposażone w czytniki kart bezdotykowych: migawek, legitymacji studenckich oraz kart debetowych i kredytowych. Mimo że to urządzenia elektryczne, nie zostaną podłączone do sieci energetycznej. – Każdy ma swój akumulator. Jest on doładowywany za pomocą paneli solarnych umieszczonych na terminalach – komentuje Bartosz Zimny, łódzki oficer rowerowy. Czy w mniej słoneczne dni terminale mogą szwankować? Ponoć nie, bo zużywają bardzo mało energii. Włączają się dopiero po dotknięciu, a przez resztę czasu pozostają w uśpieniu.

Z migawką taniej

Radnego Bartosza Domaszewicza cieszy, że udało się uniknąć robienia z terminali powierzchni reklamowej. Jeszcze bardziej zadowolony jest jednak z ustaleń, do których doszła w czwartek komisja ds. transportu. Chodzi o tańsze opłaty za korzystanie z Łódzkiego Roweru Publicznego dla łodzian mających migawki. – ŁRP nie jest konkurencją dla komunikacji miejskiej, lecz jej uzupełnieniem. Dlatego chcemy wydłużyć o pięć minut darmowy czas przejazdu dla osób korzystających z MPK. Za drugą godzinę płaciliby 2 zł, a nie 3 zł. A każda kolejna kosztowałaby ich – zamiast 5 zł – tylko 3 zł – opowiada Domaszewicz.

Projekt uchwały będzie głosowany na sesji rady miejskiej 30 kwietnia. Tego samego dnia zostanie otwarty ŁRP.

Rower miejski wjeżdża do Łodzi. Jak jest w innych miastach?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej

Daj się zaczytać – prenumerata cyfrowa teraz aż o 40% tańsza

Cały tekst: http://lodz.wyborcza.pl/lodz/1,35153,19926509,lodzki-rower-publiczny-terminale-w-dwoch-wersjach-bo.html#ixzz46XbP9GOq