16.3 C
Łódź
wtorek, 4 sierpnia, 2020
Sezon rowerowy tuż tuż. Ile kosztuje rower

    Sezon rowerowy tuż tuż. Ile kosztuje rower

    2330
    0

    Wirtualny
    spacer zar 360
    więcej Więcej
    Wirtualny Spacer
    Zar 360
    Spacer Business View
    wirtualny
    Spacer zar360
    Wirtualny spacer dla Firm

    Sezon rowerowy tuż tuż. Ile kosztuje rower i dlaczego tak drogo?

    W kwietniu i maju, a zwłaszcza w okolicach majówki, sklepy i serwisy rowerowe mają najwięcej klientów. Na rowerze, który kosztuje ok. 1,4 tys. zł, sklep może zarobić 270 zł. Ale te pieniądze od razu idą na zakup nowego towaru i promocje

    Moda na zdrowy tryb życia powoduje, że z roku na rok rośnie liczba miłośników rowerów. Nie przekłada się to jednak na zyski firm działających w branży rowerowej. Dlaczego? – Pojawia się coraz więcej sprzedawców rowerów nie tylko stacjonarnych, ale też internetowych. To największy konkurent – mówi Halina Skotnicka, właścicielka SportSet, sklepu i serwisu rowerowego mieszczącego się na warszawskiej Woli.

    – Obserwując rynek czasem odnoszę wrażenie, że gdy ktoś nie ma pomysłu na biznes, to otwiera sklep lub serwis rowerowy. Robi zamieszanie i po sezonie go zamyka, bo nie jest w stanie utrzymać sklepu w ciągu całego roku – mówi Skotnicka.

    Konkurencją dla sklepów rowerowych jest też coraz popularniejszy system rowerów miejskich, np. Veturilo w Warszawie.

    Skotnicka przyznaje, że te rowery odbierają sklepom część klientów. Jednak jej zdaniem to zdrowa konkurencja, bo propaguje sport rowerowy i ekologię. – Po skosztowaniu jazdy na rowerze, ludzie wkręcają się i chcą mieć swój – mówi właścicielka SportSet.

    Większy rabat dla marketów

    Tyle co średniej klasy samochód – nawet tyle może kosztować rower wyprodukowany i złożony na specjalne zamówienie. Ale to margines. Halina Skotnicka mówi, że przeciętny Polak kupuje rower w przedziale 1,5-2,5 tys. zł.

    Za co płacimy? Strukturę ceny roweru pokażemy na przykładzie modelu, który sklep kupuje od producenta za 1 tys. zł brutto. W tę cenę wliczony jest już 23-proc. podatek VAT, czyli 187 zł.

    Do 1 tys. zł, a więc ceny producenta, sklep dolicza marżę (nie mylić z narzutem). Jej wysokość zależy od marki i typu roweru: od 25 proc. na rowery dziecięce do nieco ponad 35 proc. na pozostałe. Załóżmy, że jest to średnio 30 proc. Oznacza to, że klient zobaczy przy rowerze cenę 1428 zł, choć w praktyce będzie ona nieco zaokrąglona.

    Przewaga marketów sportowych nad mniejszymi sklepami wynika z tego, że mogą kupić towar od producenta z większym rabatem. Generalna zasada jest bowiem taka, że im więcej rowerów dany sklep lub sieć sprzedał w poprzednim sezonie, na tym większy rabat może liczyć przy kolejnym zamówieniu.

    Sklep liczy koszty

    Podana cena – 1428 zł (lub zaokrąglona) – zawiera podatek VAT, który sklep będzie musiał oddać fiskusowi. Uwzględniając jednak to, że sklep musiał już zapłacić VAT przy zakupie roweru od producenta, w wyniku rozliczenia tego podatku odprowadzi do urzędu skarbowego już tylko 80 zł.

    Kolejny koszt to transport. Rowery przyjeżdżają do sklepu w paczkach, za co np. firmie kurierskiej trzeba zapłacić od 5 do 50 zł (za jedną paczkę).

    Następnie rower trzeba wypakować, złożyć i wyregulować. A do tego potrzebni są pracownicy. Halina Skotnicka oszacowała koszty prowadzenia sklepu w cenie sprzedaży przykładowego roweru na 78 zł. Oprócz pensji pracowników musi zapłacić za wynajem lokalu, wodę, prąd, telefon i internet oraz opłacić podatki i składki do ZUS.

    Sklep akceptuje karty płatnicze, a więc dodatkowym kosztem jest dzierżawa terminalu płatniczego oraz prowizje od każdej transakcji kartą.

    Na czysto zostaje 270 zł

    Po odjęciu kosztów ze sprzedaży roweru zostaje ok. 270 zł. – Chciałabym, żeby to był czysty zysk. Ale te pieniądze od razu idą na inwestycje, trzeba zapłacić za kolejną dostawę rowerów. Z tych pieniędzy finansuję też program rabatowy, a więc zniżki dla stałych klientów. Muszę też z czegoś utrzymać sklep poza sezonem, kiedy zarabia się mniej – tłumaczy Skotnicka.

    Dodaje, że sklepy internetowe mają się lepiej przez cały rok, bo nie ponoszą kosztów, którymi obarczony jest sklep stacjonarny.

    – Ale nie czerpią przyjemności z osobistego kontaktu z klientem i tego powinny żałować – mówi Skotnicka. – Prowadzenie stacjonarnego sklepu rowerowego to nie tylko biznes, ale możliwość obcowania z ludźmi nakręconymi na uprawianie sportu, a więc miłymi, zainteresowanymi tematem, ogólnie szczęśliwymi – dodaje z uśmiechem właścicielka SportSet.

     Artykuł Wyborcza.biz czytaj więcej 

    Maciej Bednarek