Przewodnik rowerowy

Nad Nerem, rzecz jasna z rowerem

nad nerem
Nad Nerem
miejscowość: Łódź (łódzkie)
długość trasy: 38.1 km
trudność trasy: łatwa
przebieg trasy:
Ulica Maratońska » Ulica Lublinek » Ulica Sanitariuszek » Józefów (Konstantynów Łódzki) » Bechcice (Konstantynów Łódzki) » Żabiczki (Konstantynów Łódzki) » Rszew (Konstantynów Łódzki) » Niesięcin (Konstantynów Łódzki) » Ulica Huta Jagodnica » Ulica Podchorążych » Ulica Cyganka » Park na Zdrowiu im. J. Piłsudskiego

Jeszcze nie tak dawno każda wyprawa w okolice, którymi przepływa Ner, wiązała się z silnym szokiem dla zmysłu powonienia, ponieważ Ner był po prostu ściekiem. W ciągu kilku lat po wybudowaniu oczyszczalni ścieków rzeka odrodziła się na tyle, że zamieszkały w niej bobry! Rowerzystów czeka zatem przyjemna, średnio trudna wycieczka. Będą ładne lasy, doliny rzek i rzeczułek, trochę zabytków, no i niezły obiad. Trudność mogą sprawić piaszczyste lub półpiaszczyste drogi, których nie zabraknie zwłaszcza wokół Żabiczek.

Ulica Maratońska                                                        

0 km Spotykamy się na pętli autobusowej na Maratońskiej przy ul. ks. Popiełuszki. Dojazd na Retkinię z innych dzielnic Łodzi może sprawić pewien problem, chociaż ostatnio sytuacja się trochę poprawiła, gdy została dokończona ścieżka na ulicy Retkińskiej. Z krańcówki ruszamy na zachód, czyli wyjeżdżamy z miasta. Przez ponad kilometr męczymy się ul. Maratońską, przeciskając się między samochodami (można by się pocieszać, że jeden to nie 40 km, lecz na początku wycieczki marna to pociecha). Gdy po prawej kończą się domy na Smulsku, powinniśmy po przeciwnej stronie zauważyć szeroką drogę żwirową – to ul. Lublinek, w którą należy skręcić. ……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………  ………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………. Ulica Lublinek 1,3 km Bez żalu żegnamy się z towarzystwem wszelkiego rodzaju pojazdów silnikowych i ruszamy naprzód drogą, która wydaje się prowadzić donikąd. Nie ma strachu – wkrótce po obu jej stronach zaczną pojawiać się domy, a podłoże upodobni się do asfaltu, który położono tu wieki temu i nigdy go jeszcze nie naprawiano. Lublinek zatoczy łuk i wyprowadzi w pobliże skrzyżowania ulic Maratońskiej i Sanitariuszek.

Ulica Sanitariuszek                                                      

3,6 km Przekraczamy najpierw pierwszą, następnie skręcamy w drugą drogę w prawo i po chwili mamy skręt w lewo, w asfaltową szosę ciągnącą się wzdłuż oczyszczalni ścieków. Na szczęście zdecydowanie zmniejszy się natężenie ruchu samochodowego. Nacieszmy się luksusami, jakie przez chwilę oferuje trasa, bo potem będzie gorzej. Mijamy most na Nerze, wtaczamy się w lasek, wykonujemy kilka zakrętów i wyjeżdżamy z lasu w pobliżu Okołowic. 

 

Okołowice                                                                      

  5,6 km Tu wypadnie na dłuższy czas pożegnać się z dobrą drogą. Odbijamy w prawo i telepiemy się ok. 1,5 km po płytach betonowych do szosy. Mimo że okolica jest dość spokojna, każde jadące z naprzeciwka auto stanowi duży problem, ponieważ szerokość płyt minimalnie tylko przewyższa szerokość samochodu. Dlatego przy każdym takim spotkaniu trzeba ewakuować się w bok, w piach lub w trawę, co nie należy do przyjemności. Wreszcie z ulgą żegnamy płyty i skręcamy w szosę w prawo, w stronę Konstantynowa. Pomykamy chwilę ruchliwym asfaltem i dokładnie przy tablicy z napisem Konstantynów Ł. zbaczamy w lewo, w drogę wyłożoną – czym? Oczywiście płytami! Pedałujemy powoli, starając się nie nabawić trwałej drżączki, a także uważamy na samochody, które dość licznie dojeżdżają do pracowniczych ogródków działkowych w Józefowie, noszących dumną nazwę Pod Borem. Bechcice 10,8 km Jadąc cały czas prosto, dotrzemy do Wrzącej. Trzeba tylko uważać, by nie skręcić tym razem w prawo, bo znajdziemy się w Konstantynowie. Okolica robi się coraz ładniejsza, za Bechcicami zagłębimy się w las. Szczególnie w upalne dni warto skusić się na wypoczynek nad strumieniem, który przyjdzie przekroczyć tuż przed wyjazdem z lasu. Jeżeli zboczymy z drogi w prawo, wkrótce na pewno znajdziemy jakieś ładne miejsce nad potokiem. Po krótkim relaksie wracamy do głównej drogi i za moment jesteśmy we Wrzącej. To typowa miejscowość działkowa, położona tuż obok Lutomierska. Na skrzyżowaniu w Bechcicach można wydatnie skrócić sobie trasę, ale ominie się wówczas najciekawsze miejsca, czyli Lutomiersk i Kazimierz. Skrót przyda się zapewne tym, którzy mają w planach wyłącznie obiad w Żabiczkach. Wybierając ten wariant, skręcamy w prawo, jedziemy do mostku na Nerze i za mostem przez ok. 500 m męczymy się z płytami betonowymi. Po przekroczeniu szosy lutomierskiej pędzimy prosto szosą kilometr i oto jesteśmy w Żabiczkach. Dalej droga pokrywa się z resztą trasy.…………………………………………………………………………………………………………

Józefów 7,3 km Zaraz za bramą wjazdową wiodącą do ogródków kończy się ruch samochodowy oraz płyty betonowe, a zaczyna asfalt. Niestety twarde podłoże będzie nam towarzyszyć bardzo krótko i wkrótce zjedziemy w piachy. Trudno się po nich jedzie, szczególnie w upale, ale w końcu udaje się przez nie przebrnąć. Teraz trzeba narzucić sobie zasadę prawej ręki i na wszelkich skrzyżowaniach wybierać prawe odnogi dróg. Droga coraz bardziej przypomina mało uczęszczaną wiejską drożynę. Mijamy domki letniskowe w lesie i wreszcie docieramy na trochę szerszy trakt w Bechcicach.

Lutomiersk

15,2 km Odbijamy w prawo w szosę i po chwili znajdujemy się w Lutomiersku. Warto zatrzymać się choć na kwadransik, by zobaczyć ładny kościół i klasztor. W miejscowości kończy się linia tramwaju #43 (zaczynająca się na Stokach). Ale nie po to przecież w pocie czoła dotarliśmy do Lutomierska, żeby jeździć tramwajem.
Rozejrzawszy się po sympatycznym miasteczku, ruszamy w dalszą drogę, bo jeszcze sporo kilometrów przed nami. Trzeba jakoś przeprawić się przez Ner. Można to zrobić na bardzo ruchliwej ul. 3 Maja, trzymając się czerwonego szlaku, albo pojechać od rynku ul. Zieloną, która wkrótce zmienia się w polną drogę, biegnącą wzdłuż torów tramwajowych. Ner przekroczymy wówczas mostem przeznaczonym dla tramwajów, ale szansa kolizji z tym pojazdem jest mała, bo kursuje on tylko raz na godzinę. Za przeprawą skręcamy w lewo i wkrótce jesteśmy już w Kazimierzu. Aż do Żabiczek będzie nam towarzyszył czerwony szlak.

Kazimierz

18,5 km Nie wdzieramy się do centrum miejscowości, tylko na zakręcie głównej szosy skręcamy w prawo, w ul. Sienkiewicza. Tuż za skrętem po obu stronach drogi ukazuje się duże skupisko drewnianych stodół. Takie niespotykane rozplanowanie wsi, ze stodołami w oddalonymi od domów mieszkalnych, wynikło prawdopodobnie z zagrożenia pożarowego. Spokojną szosą pniemy się lekko pod górę i docieramy na skrzyżowanie w Babicach.

Babice

21,8 km Kierujemy się w lewo, kawałek jedziemy szosą Lutomiersk-Aleksandrów, aby za chwilę skręcić w prawo, zgodnie z czerwonym szlakiem. Wygodna droga prowadzi przez Babice i stopniowo zanurza się w las. Przecinamy drogę idącą z Ignacewa i powoli kończy się przyjemna wycieczka, a zaczyna mordęga. Coraz więcej sypkiego piasku skutecznie obniża średnią prędkość, a w niektórych miejscach tylko najtwardsi nie schodzą z rowerów. Na skrzyżowaniu kilku większych dróg piaszczystych lepiej porzucić szlak czerwony, który w tym miejscu oznakowano bardzo niejasno, i odbić w drogę w prawo – tę, przy której widać zabudowania. Za chwilę droga się poprawi i wjedziemy pomiędzy domy w Żabiczkach.

Żabiczki

26,3 km Teraz dobrze by było skręcić w ul. Lipową, którą spokojnie, dotrzemy do głównej szosy. Tu wykonujemy skręt w lewo i, niestety, drapiemy się pod górkę. Za niedużą, stojącą po prawej figurką Matki Boskiej można odbić w lewo, w asfaltową drogę i popędzić na obiad do Chaty Wuja Toma (ul. Sosnowa). Kto niegłodny, kontynuuje wspinaczkę, którą w lesie wynagrodzi ostatecznie całkiem zgrabny zjazd, kończący się w Rszewie.

Rszew

26,9 km Przed nami odcinek prostej asfaltowej radości. Jedziemy do Rszewa, mijamy odchodzący w lewo zjazd na Babice i bez problemu lądujemy w Niesięcinie, przy skrzyżowaniu z ruchliwą szosą między Aleksandrowem a Konstantynowem.

Niesięcin

29,3 km Przekraczamy skrzyżowanie, jednak nie kierujemy się prosto w ruchliwą szosę, lecz wyszukujemy po prawej wiejską drogę biegnącą przez pola. To ul. Poprzeczna, która w miarę jazdy będzie się stawała bardziej prawdziwą ulicą niż bitym traktem. Przetniemy następne ruchliwe skrzyżowanie, ale nadal będziemy się trzymać wiejskich dróg – tym razem przemieszczamy się ul. Żurawinową, która dochodzi do asfaltowej drogi o nazwie Huta Jagodnica.

Ulica Huta Jagodnica

30,9 km Skręcamy w asfalt w lewo i pniemy się pod górę do ul. Złotno. Przecinamy ją i bitą drogą (wciąż ta sama nazwa: Huta Jagodnica) pomykamy przez sielskie tereny wiejskie. Nic nie wskazuje na to, że od jakiegoś czasu jesteśmy w granicach Łodzi.

Ulica Podchorążych

32,2 km Huta Jagodnica wychodzi na skrzyżowanie ulic Szecińskiej i Podchorążych. Tu zaczynają się już miejskie klimaty. Skręcamy w prawo w ul. Podchorążych i dziarsko pedałujemy po asfalcie, aż do ponownego spotkania z ul. Złotno.

Ulica Cyganka

35,9 km Za kościołem przekraczamy Złotno i toczymy się gruntową drogą o pięknej nazwie Cyganka, co wróży szybkie zakończenie wycieczki. Uliczka nie jest długa, a wyprowadza na ruchliwą ul. Krakowską. Przecinamy ją, jedziemy kawałek chodnikiem wzdłuż Siewnej, mijamy mostek na Bałutce i odbijamy w prawo, na ścieżkę przebiegającą przez zaniedbany i zaśmiecony lasek. Wynurzamy się z niego tuż obok cmentarza na Mani.

Mania

37,3 km Przekroczywszy ul. Solec, ścieżką wzdłuż ul. Srebrzyńskiej zmierzamy do ostatniego punktu trasy, czyli parku Piłsudskiego (Zdrowie).

Park Piłsudskiego (Zdrowie)

38,1 km Przygoda kończy się w okolicach wesołego miasteczka. Kto tryska jeszcze energią, idzie poszaleć na karuzeli, kto ledwie powłóczy nogami, może posiedzieć na ławeczce nad stawem lub znaleźć jakąś knajpkę w celu uzupełnienia utraconych płynów. Nie trzeba się już śpieszyć – przecież będąc na Zdrowiu, należy przede wszystkim zadbać o własne zdrowie.

moje_mapy_rowerowe_google

Łódź i okolice.

Przewodnik rowerowy

seria:
dla aktywnych
rok wydania:
2007
autor:
Dawid Lasociński, dr med. Piotr Albrecht, Aleksander Buczyński, Miłosz Kędracki
ISBN:
978-83-7304-841-6
liczba stron:
192
format:
123×197 mm
oprawa:
półtwarda, spirala

 

NAJNOWSZE ARTYKUŁY

Ograniczenia w pierwszeństwie na przejazdach dla rowerów.

0

Ograniczenia w pierwszeństwie na przejazdach dla rowerów. Mamy stanowisko Ministerstwa Infrastruktury

Auto Świat
Ministerstwo Infrastruktury skomentowało informacje o odbieraniu „po cichu” pierwszeństwa rowerzystów podczas wjeżdżania na przejazd dla rowerów. Chodzi o to, że przed zmianami przepisów kierowcy aut, zbliżając się do przejazdu dla rowerów, mieli obowiązek zmniejszyć prędkość, by nie narazić na niebezpieczeństwo rowerzystów wjeżdżających na przejazd. Przepis zniknął z rozporządzenia, ale – jak tłumaczy resort – nic się nie zmieniło.
Przejazd dla rowerówFoto: Auto Świat
Przejazd dla rowerów
Cały artykuł czytaj tu na Auto Świat link 

Gazeta Wyborcza o nas

Grunwald i Stonehenge znajdziesz pod Łodzią. Wyjątkowe wycieczki rowerowe

Lena Gontarek

Wycieczka do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Przyrody Molenda. Młynek w Tuszynie

Wycieczka do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Przyrody Molenda. Młynek w Tuszynie (Lena Gontarek)

Sezon rowerowy jest w pełni – to zarówno świetny relaks po trudnym tygodniu spędzonym w pracy, jak i doskonała rozrywka dla całej rodziny, również małych dzieci. Dla poszukujących rowerowych inspiracji przygotowaliśmy kilka propozycji tras po Łodzi i okolicach.

Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak wynika z opublikowanego przez Nationale-Nederlanden raportu z kwietnia 2021 roku „Polacy na dwóch kółkach”, aż 87 proc. z nas jeździ na rowerze, a 57 proc. robi to często lub bardzo często. Jazda na rowerze jest też najczęściej wybieraną aktywnością fizyczną i jest traktowana nie tylko jako możliwość przedostania się z punktu A do punktu B, ale też jako sposób na spędzenie wolnego czasu, odstresowania się czy spędzenie czasu z rodziną.

Dla wszystkich, którzy w ten sposób postrzegają, mamy propozycje kilku tras rowerowych, które można przebyć zarówno w pojedynkę, jak i w gronie rodziny. Gwarantujemy pozytywne wrażenia w każdym przypadku. Ale najpierw – odpowiednie przygotowanie.

Wycieczki rowerowe. Jak się przygotować?

O to, jak się przygotować do wyprawy rowerowej, zapytaliśmy Agnieszkę i Marka, którzy od 16 lat prowadzą blog Trasy Rowerowe Łódź. Początkowo jeździli we dwoje, od kilku lat pokonują kilometry z dziećmi.

– Dobre przygotowanie do wycieczki to podstawa udanego wyjazdu. Chodzi o to, żeby nie dać się zaskoczyć – mówi Marek. – Przed każdym wyjazdem sprawdzamy, czy mamy sprawne rowery m.in. jakie jest ciśnienie w oponach. Zawsze bierzemy też ze sobą podstawowe narzędzia, które przydadzą się w razie jakiejś awarii. A jak ktoś jeździ dużo, to na pewno w którymś momencie mu się taka trafi – podkreśla.

– Ważne jest też, żeby oprócz odpowiedniej ilości wody i prowiantu, zabrać ze sobą ubrania przeciwdeszczowe i apteczkę pierwszej pomocy, zwłaszcza jeśli jedzie się na wycieczkę z dziećmi – zaznacza Agnieszka. I dodaje:

– Warto mieć też przy sobie trochę pieniędzy w gotówce, bo nie zawsze w lokalnych sklepikach czy restauracjach można płacić kartą. I oczywiście pamiętamy o bezpieczeństwie, dlatego na wycieczki rowerowe zakładamy kaski.

Atrakcje Łodzi. Wycieczka śladem zabytkowych willi…

Pierwsza wycieczka, na którą się zdecydowałam, ma długość około 10 km. To zmodyfikowana przeze mnie nieco trasa, którą regularnie pokonują Agnieszka i Marek ze swoimi dziećmi. Jako że to najkrótsza z moich propozycji o niskim poziomie trudności, swobodnie mogą ją pokonać rodziny z mniejszymi dziećmi.

Przejażdżkę rozpoczynam w Łodzi przy ul. Starorudzkiej 50, na wysokości Rudzkiej Góry. Stamtąd kieruję się na południe i ulicami Przestrzenną i Halki dojeżdżam do ul. Przejściowej. Choć nie ma tam ścieżki rowerowej, to wąskie uliczki wśród domków jednorodzinnych są na tyle spokojne, że ruch po nich jest całkiem bezpieczny.

Ul. Przejściową, która jest pierwszym zwiastunem ucieczki od miasta, bo otulona z jednej strony lasem, z drugiej – łąkami, dojeżdżam do ul. Popioły. To ona będzie wyznaczała moją trasę przez najbliższe dwa kilometry. Zapewni mi też bliskość zarówno natury – Lasu Ruda-Popioły, jak i historii w postaci zabytkowych willi.

Ruda Willowa, bo tu właśnie jesteśmy, to zespół przyrodniczo-krajobrazowy, który w przeszłości stanowił schronienie przed miejskim zgiełkiem dla najzamożniejszych mieszkańców miasta (i nie tylko!). Do dziś można podziwiać tutejsze piękne, zabytkowe, choć często podupadające już, domy, otoczone pięknym, starym, sosnowo-brzozowym lasem.

Mój pierwszy przystanek znajduje się przy ul. Popioły 7/9. Stoi tu dawny dom letniskowy z początku XX wieku – drewniany, dwukondygnacyjny, w przeszłości służył jako pensjonat. Kawałek dalej, po drugiej stronie ulicy z oddali widzę dawną willę rodziny Tschildów – powstałą pod koniec XIX wieku, dziś w rękach prywatnych i odremontowaną.

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły. Willa Romana Suera

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły. Willa Romana Suera Lena Gontarek

Jadąc w górę ulicy, wkrótce natrafiam na willę Romana Suera przy ul. Popioły 34/36. To właśnie za sprawą tego szwajcarskiego stomatologa ta – wtedy podłódzka – dzielnica stała się tak popularna. On jako pierwszy wybudował tam właśnie tę willę letniskową dla swojej rodziny. Nazwał ją „Hygea”. Z myślą o nieco mniej zamożnych przedsiębiorcach wybudował również domy na wynajem.

Po obejrzeniu tych kilku niezwykłych domów zbaczam na chwilę ze szlaku w ul. Purpurową, co polecam zwłaszcza tym, którzy wycieczkę odbywają z dziećmi. Z pewnością będą dla nich atrakcją konie, które można obejrzeć zza płotu na rogu ulic Rozalii i Wazów. A jak będziecie mieli szczęście, może nawet uda się któregoś poklepać pieszczotliwie po nosie.

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły. Dla dzieci atrakcją będzie na pewno obejrzenie zza płotu koni, które hodują tamtejsi mieszkańcy.

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły. Dla dzieci atrakcją będzie na pewno obejrzenie zza płotu koni, które hodują tamtejsi mieszkańcy. Fot. Lena Gontarek

Potem kontynuuję przejażdżkę po ul. Popioły i już za chwilę po lewej stronie, pod numerami 52/58, widzę zespół willowy Karola Gepperta. W jego skład wchodzą: do dziś imponująca, zbudowana z czerwonej cegły willa, oficyna mieszkalna oraz dawna pralnia.

Zaledwie kilkaset metrów dalej (49/51) można obejrzeć już ostatni na tym willowym szlaku dawny dom letniskowy należący w przeszłości do łódzkiego fabrykanta Teodora Steigerta. Wybudowana około 1900 roku willa w stylu szwajcarskim, prawdopodobnie pełniła wtedy funkcję pensjonatu. W rękach rodziny Steigertów znajdowała się do II wojny światowej. Po niej umieszczono w niej gimnazjum i liceum, potem – dom dziecka. Od lat 60. są tam mieszkania komunalne.

… i piknik nad stawem

Na końcu ul. Popioły skręcam w prawo i ulicami Wiekową, Skrajną, Letniskową i Przyjemną, objeżdżając las dookoła, wyjeżdżam z leśnego kompleksu. Zachęcam jednak, aby zboczyć z trasy w którąś z leśnych dróg, których w Lesie Popioły nie brakuje. Na pewno dostarczą niezapomnianych wrażeń pod kątem bliskości przyrody i śpiewu ptaków. Wszystkie ostatecznie i tak doprowadzą do ul. Rudzkiej, którą szczęśliwie biegnie droga rowerowa. Z niej jednak szybko zjeżdżam, skręcając w ul. Cienistą – i już za chwilę jestem przy Stawach Stefańskiego – świetnie przystosowanym do potrzeb zarówno dorosłych, jak i dzieci kompleksie rekreacyjnym na Rudzie Pabianickiej. Jest tu miejsce i na piknik, i na grilla, można zjeść lody lub pysznego gofra, poćwiczyć na siłowni polowej, pobawić się na placu zabaw, popływać łódką lub rowerkiem wodnym, a nawet skorzystać z pumptracku i wakeparku. Ja zdecydowałam się na lód o smaku jogurtu z wiśnią i chwilę relaksu nad wodą z książką.

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły i okolicach Stawu Stefańskiego. Staw Stefańskiego

Wycieczka rowerowa po Lesie Ruda-Popioły i okolicach Stawu Stefańskiego. Staw Stefańskiego Lena Gontarek

Po odpoczynku ulicami Rudzką, Przejściową, Halki i Starorudzką wracam do punktu początkowego – pod  Rudzką Górę. Miłym akcentem na zakończenie wycieczki będą najlepsze w okolicy pierogi z kapustą i grzybami z tamtejszej restauracji. A na deser – zamiast jabłecznika, polecam wejście na Rudzką Górę. Widok na okolicę będzie lepszy niż bita śmietana do ciasta.

Nieodkryta oaza tuż pod Łodzią i rechot żab

Kolejna wycieczka, na którą się wybrałam, również inspirowana jedną z tras przygotowanych przez Agnieszkę i Marka, jest nieco dłuższa – ma około 22 km. Startuję z placu 500-lecia w Rzgowie i kieruję się w stronę ul. Ogrodowej. To droga bardzo przyjemna – nie dość, że większość tego ponad 2-kilometrowego odcinka pokonuję ścieżką rowerową, to otaczają mnie głównie łąki i pola kwitnącego zboża. W miejscowości Kalinko skręcam jednak w prawo, w kierunku Modlicy i Kępicy. Pejzaże wokół stają się coraz bardziej sielskie, a uroku dodaje fakt, że co jakiś czas na łąkach udaje mi się dojrzeć sarny i młode jelonki.

W Kępicy skręcam w ul. Młynkową – to po prostu droga leśna odchodząca w prawą stronę. W jej zlokalizowaniu pomoże bez problemu Mapa Google – ważne, żeby jej nie ominąć, bo choć do celu mogłabym dotrzeć i inną drogą, to na pewno nie bardziej malowniczą. Ścieżka prowadzi przez środek lasu, a wokół mnie są tylko bagna, niewielkie stawy i rechoczące – jakże głośno! – żaby.

Po kilkuset metrach w lesie wyjeżdżam na gruntową drogę, która szybko doprowadzi mnie do pierwszego przystanku na trasie – Młynka w Tuszynie. Dziś na tym polodowcowym terenie z wydmami morenowymi, znajdują się stawy, wyspa i piaszczysta plaża, schodząca w dół od lasu ku wodzie. Doskonałe miejsce na kilkugodzinny piknik rodzinny, chwilę relaksu w samotności przy kawie z termosu i książce czy wygrzewanie się na słońcu i ciepłym piasku. Ci słabiej zorganizowani mogą coś zjeść i wypić w tutejszym barze. Polecam też spacer lub przejażdżkę rowerową wokół stawu, bo po jego niezagospodarowanej stronie można podziwiać dzikie mokradła i słuchać koncertów żab i ropuch.

Wycieczka rowerowa do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Molenda. Młynek w Tuszynie

Wycieczka rowerowa do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Molenda. Młynek w Tuszynie Lena Gontarek

Z Młynku kieruję się w stronę Tuszyna i drogi nr 12, ul. Sportową – chociaż ulica to za dużo powiedziane, bo znów jest to po prostu bardzo malownicza leśna droga, która doprowadzi mnie prosto do przejścia dla pieszych koło restauracji Scarabeus. Po bezpiecznym przekroczeniu trasy jadę ul. Poddębina – jednak już po kilkuset metrach skręcam w pierwszą po prawej stronie leśną drogę. W ten sposób docieram do otuliny Rezerwatu Przyrody Molenda, który chroni przede wszystkim las jodłowo-sosnowy, buki i graby.

Wiele drzew ma tu nawet kilkadziesiąt metrów wysokości! Można też spotkać tu rośliny chronione, m.in. rosiczkę, bluszcz czy wilczełyko.

Zgodnie z mapą, która znajduje się przy wjeździe do lasu, jadę wyznaczonymi po rezerwacie szlakami. Docieram w ten sposób nie tylko do dziewiczej natury, ale też miejsca pamięci narodowej upamiętniającego zabitych we wrześniu 1939 roku żołnierzy, pomnika św. Huberta czy tzw. tuszyńskiego Stonehenge. Na mapie, o której już wspomniałam, zaznaczonych jest więcej wartych uwagi przystanków, przede wszystkim naturalnych atrakcji, ja jednak skierowałam się ku granicy rezerwatu. Na wysokości parkingu leśnego ponownie przekraczam drogę nr 12 i drogami leśnymi kieruje się w stronę Kalinka-Morgów.

Wycieczka rowerowa do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Przyrody Molenda. Rezerwat Przyrody Molenda

Wycieczka rowerowa do Młynka w Tuszynie i Rezerwatu Przyrody Molenda. Rezerwat Przyrody Molenda Lena Gontarek

Dla osób, które odbywają tę wycieczkę z dziećmi, polecam jednak nieco inną drogę – ciut dłuższą, ale wygodniejszą – przez Modlicę do Kalinka. W ten sposób wszyscy dotrzemy do ul. Ogrodowej, tej samej, na której zaczęła się ta wycieczka. Stamtąd już tylko 2 km dzielą nas od placu 500-lecia w Rzgowie, gdzie w ramach zasłużonego odpoczynku można zjeść lody z miejscowej lodziarni lub kultowego Bambino z pobliskiego sklepu spożywczego (ja wybieram drugą opcję!).

Przez łódzkie wsie i lasy po oddech nad wodą

Ostatnia trasa – najdłuższa – ma aż 50 km. Choć niezwykle malownicza, to momentami wiedzie ruchliwymi drogami, dlatego nie wybrałabym się tam z dziećmi, zwłaszcza małymi. Dorośli jednak mogą bez przeszkód podjąć to wyzwanie – zarzekam się, warto!

Wycieczkę zaczynam w łódzkim parku na Zdrowiu i kieruje się w stronę ul. Rąbieńskiej, która doprowadzi mnie aż za Rąbień. Ten pierwszy etap podróży jest najmniej przyjemny – wzdłuż ulicy nie ma ścieżki rowerowej, należy więc jechać albo jezdnią, albo korzystając z chodnika/wydeptanej przez pieszych i rowerzystów ścieżki. Za Rąbieniem jednak ruch zdecydowanie się uspokaja, a okoliczności – gęsty liściasty las – wynagradzają wcześniejsze trudy.

Z Rąbienia kieruję się ul. Wolską w stronę Woli Grzymkowej, a następnie skręcam w kierunku Grunwaldu – nie jest to jednak ten Grunwald, pod którym w 1410 roku starły się wojska polsko-litewskie i krzyżackie. On  doprowadzi nas do wsi Zgniłe Błoto. Na rozdrożu skręciłam w prawo, wiedziona widokiem z oddali na zabytkowy pałacyk. To szlachecki dwór Jana Lebelta z 1844 roku. W przeszłości znajdowało się tu gospodarstwo rolne nastawione na uprawę zbóż i hodowlę ryb, dziś to obiekty prywatny, w ramach którego działa – od całkiem niedawna – pensjonat ulokowany w dworku, a także prowadzona jest hodowla alpak. Nawet jednak jeśli nie chce się korzystać z atrakcji Naszego Zgniłego Błota – bo tak nazywa się dziś kompleks, warto obejrzeć dworek choćby z oddali – to jeden z piękniejszych zabytków klasycystycznych na ziemiach łódzkich.

Ja – po zrobieniu zdjęcia – ruszyłam dalej polną drogą w stronę lasu. Warto z niej zboczyć w jedną z prawych odnóg, aby zbliżyć się do pięknych, zarybionych stawów, które stanowią ważny element kompleksu. Wprawdzie teren jest w znacznej części prywatny, a więc ogrodzony, to widoki i towarzystwo dzikich zwierząt – saren, jeleni czy bażantów – które można tam spotkać, wynagradzają fakt, że nie podejdziemy do samej wody.

To uda mi się za chwilę, bo po powrocie na polno-leśną drogą jadę nią dalej, aż doprowadzi mnie niemalże do samych stawów. To idealne miejsce na przystanek i krótki piknik – jedno z wielu, które minęłam do tej pory i które jeszcze minę, jak się niedługo okaże.

Wycieczka rowerowa do Zgniłych Błot i Torfowiska Rąbień. Widok na jeden ze stawów w Zgniłych Błotach

Wycieczka rowerowa do Zgniłych Błot i Torfowiska Rąbień. Widok na jeden ze stawów w Zgniłych Błotach Lena Gontarek

Wyjeżdżam na drogę asfaltową i kieruję się w stronę Bełdowa. Po drodze towarzyszą mi wciąż sielskie krajobrazy łódzkich wsi i widoki na stawy rybne, przy których można kupić świeżą rybkę na obiad lub grilla – jeśli taki planujemy.

Po drodze warto się zatrzymać na chwilę przy jednym z pomnikowych dębów szypułkowych, które znajdują się w Bełdowie – np. przy stojącym przy łowisku, prawie 25-metrowym, o blisko 6,5-metrowym obwodzie. Dalej droga prowadzi mnie przez Las Bełdowski w stronę Malanowa i Stanisławowa Nowego. W tej ostatniej wsi przy kapliczce skręcam w lewo, a po 800 metrach – w prawo. W ten sposób znów znajduję się w pobliżu stawów Zgniłe Błoto, żeby podziwiać je od drugiej strony, a przy niektórych zatrzymać się na krótki odpoczynek. Potem ruszam w stronę Grunwaldu. Po wjeździe ze wsi skręcam w ul. 11 Listopada, a po kilkuset metrach – w ul. Ludwika Warneńczyka. I tak dojadę do kolejnego przystanku na mojej trasie – Torfowiska Rąbień.

Wycieczka rowerowa do Zgniłych Błot i Torfowiska Rąbień. Rezerwat Torfowisko Rąbień

Wycieczka rowerowa do Zgniłych Błot i Torfowiska Rąbień. Rezerwat Torfowisko Rąbień Lena Gontarek

Ten powstały w 1988 roku rezerwat chroni częściowo wyeksploatowane torfowiska i jest siedliskiem dla wielu gatunków chronionych zwierząt i roślin – np. rzadko spotykanej rosiczki. Przemierzając rowerem ścieżkę edukacyjną, która prowadzi przez kompleks, docieram do drewnianych wiat, gdzie przyjemnie jest odpocząć w cieniu drzew z kubkiem kawy z termosu.

Z rezerwatu wyjeżdżam z drugiej strony niż do niego wjechałam – i żwirowymi uliczkami, mijając miejsce upamiętniające wysiedlonych w czasie II wojny światowej okolicznych mieszkańców, docieram do Rąbienia. A stąd już prosta droga do parku na Zdrowiu.

Po drodze robię sobie jeszcze tylko jeden przystanek – na lody własnej produkcji przy ul. Pańskiej 6. To moja słodka nagroda za przebyte na rowerze 50 km.

Cały artykuł z Gazyty Wyborczej czytaj tutaj 

 

Jak bezpiecznie przemieszczać się na rowerze

Jak bezpiecznie przemieszczać się na rowerze.

Gdzie może jeździć rowerzysta?

Czy rowerzysta może jeździć po chodniku?

Rowerzysta może jeździć po chodniku tylko w 5 określonych przypadkach!

  1. Jeśli na drodze jest dozwolona prędkość wyższa niż 50km /h

  2. I jeśli chodnik mam szerokość 2 metrów

  3. Warunki pogodowe deszcz mgła (warunki pogodowe)

  4. Lub zagrożenie bezpieczeństwa dziury nierówne podłoże

  5. Jeśli jedziesz z dziećmi do 10 lat

Dostosować prędkość do pieszego idącym po chodniku

 

 

Dziecko do 10 roku życia jest pieszym! regulują to przepisy o ruchu drogowym art.2 reguluje nam kto jest pieszym a kto rowerzystą. Dzieci do 10 roku życia jadący rowerem jest pieszym i musi być pod opieką dorosłej osoby!

 

Uwaga bardzo ważna informacja, jeśli rowerzysta przejedzie rowerem przez przejście tylko dla pieszych jest mandat wysokości 100zł – ten manewr rowerzysty jest traktowany jako włączenie się do ruchu i w momencie wypadku zdarzenia drogowego jest traktowany jako inny kierujący pojazdem wiec jest sprawcą zdarzenia drogowego, jeśli dojdzie do zdarzenia drogowego!

Wybrane trasy rowerowe

Wybrane Trasy Rowerowe  >> Chcesz dodać swoją ? przesli mi swoja trasę Kontakt http://m.me/trasyrowerowelodz

Stawy Stefańskiegoprzyjazna trasa ścieszki rowerowe las i plac zabaw + staw.

Las Janinowski  – Trasa do lasu janinowskiego jest doskonała dla odkrywców fajnych miejsc w parku krajonrazowym wzniesień łodzkich.

Tuszyn Młynek -to trasa dla dobrze zorganizowanych rowerzystów – droga prowadzi czesciowo przez wsie i polne drogi.

Majówka

0

Ciekawe miejsca na piknik

Zbiornik Sulejowski utworzony został w 1973 roku w wyniku przegrodzenia rzeki Pilicy pod Smardzewicami. Betonowo-ziemna zapora ma długość 1200 m i wysokość 16 m. Powierzchnia zbiornika wynosi 2700 ha, długość 17,1 km, maksymalna szerokość 2,1 km, średnia głębokość 3,3 m. Długość linii brzegowej wynosi 58 km, w tym 11 km na terenie gminy Wolbórz. Pojemność całkowita przy maksymalnym spiętrzeniu wynosi 95 mln m. sześć.
Położony jest na terenie czterech gmin: Mniszków, Sulejów, Tomaszów Mazowiecki i Wolbórz.
Są tutaj wspaniałe warunki do uprawiania sportów wodnych: kajakarstwa, windsurfingu, żeglarstwa i wędkarstwa.
W Bronisławowie funkcjonuje  port jachtowy Łódzkiego Klubu Regatowego „Latający Holender”. Jest on organizatorem Ogólnopolskich Regat o Puchar Ministra Edukacji Narodowej i Sportu. Są one kontynuacją regat o Puchar Prezesa Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu, których inauguracja miała miejsce w 1999 roku. Regaty nad Zalewem Sulejowskim na stałe wpisane są w kalendarz Polskiego Związku Żeglarskiego.

Na Majówkę –

Trasa rowerowa wokół Zalewu Sulejowskiego

To doskonały pomysł na wypad na rowery z przyjaciółmi, jak i rodzinny PIKNIK. Wśród dróg rowerowych przeważają drogi asfaltowe i szerokie leśne trakty. W okolicach rzeki Pilicy możemy podziwiać niezwykłe rozlewiska rzeki – pięknej, dzikiej i naturalnej.

Polecam odwiedzić też Klasztor Cystersów

Okolice Łodzi na rowerze

Okolice Łodzi na rowerze

Sieradz, Uniejów, Poddębice, Lutomiersk, Łódź

 

Utarło się, że województwo łódzkie ma swój specyficzny, przemysłowy i mało atrakcyjny turystycznie wizerunek. Że łatwo w Łódzkiem o postindustrialne klimaty, wielkie hale i nieczynne fabryki, a trudno znaleźć miejsce na wypoczynek wśród zielonej przyrody. Nic bardziej mylnego! Od kilkunastu lat, kiedy polskie województwa mają nowe granice, Łódzkie to także atrakcyjne, naturalne krajobrazy. Przekonałem się o tym, podczas rowerowej wycieczki po zachodniej części regionu.

I właśnie Flirtem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej dotarłem do Sieradza, gdzie zaczynałem rowerową wycieczkę. Do centrum tego jednego z najstarszych miast Polski wjeżdża się przez kamienne, symboliczne bramy miejskie, mające podkreślać liczne zmiany dokonywane w obszarze śródmiejskim Sieradza, wokół Rynku Starego Miasta. Nowa nawierzchnia głównego miejskiego placu, sukcesywnie odnawiane elewacje kamienic, odważny „Pawilon na wodzie”, ale i efektowny stojak dla rowerów – wszystko to jest efektem trwającego od kilku lat programu rewitalizacji centrum Sieradza i na takim turyście jak ja robi bardzo sympatyczne wrażenie. Zaglądam jeszcze na również zrewitalizowane Wzgórze Zamkowe, rzucam okiem na Sieradzki Park Etnograficzny znajdujący się tuż obok, a potem drogą rowerową ruszam na właściwą trasę.

Zaraz po przekroczeniu Warty zaczynają się umocnienia tzw. Linii Warty – dwudziestu trzech żelbetonowych schronów wybudowanych w 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Pięć z nich, wybudowanych w pobliżu Sieradza, leży akurat przy wygodnej trasie przejazdu w stronę Uniejowa. Najpierw mijam trzy wkomponowane w wał przeciwpowodziowy, a dalej, po obu stronach przejazdu kolejowego, stoją

Uniejów – Termy

Najbardziej znanym miejscem w województwie łódzkim, wykorzystującym naturalną energię geotermalną, są Termy Uniejów, kompleks basenów usytuowanych nad samą Wartą. W poranek w powszedni dzień na uniejowskich basenach jest już kilkudziesiąciu amatorów ciepłych kąpieli. Do dyspozycji mają baseny wewnętrzne i zewnętrzne, grotę solną, sauny, zjeżdżalnie. Na podobne przybytki korzystające z geotermii trafiam jeszcze wielokrotnie, ale najbardziej efektowny wizualnie okazuje się otwarty zbiornik w Poddębicach

Okolice Łodzi na rowerze

Utarło się, że województwo łódzkie ma swój specyficzny, przemysłowy i mało atrakcyjny turystycznie wizerunek. Że łatwo w Łódzkiem o postindustrialne klimaty, wielkie hale i nieczynne fabryki, a trudno znaleźć miejsce na wypoczynek wśród zielonej przyrody. Nic bardziej mylnego! Od kilkunastu lat, kiedy polskie województwa mają nowe granice, Łódzkie to także atrakcyjne, naturalne krajobrazy. Przekonałem się o tym, podczas rowerowej wycieczki po zachodniej części regionu.

 

5 km
Trasa: Sieradz – Uniejów – Poddębice – Lutomiersk – Łódź
Pobierz plik gpx: www.znajkraj.pl-lodzkie-2015.gpx (46.99 KB).

Utarło się, że województwo łódzkie ma swój specyficzny, przemysłowy i mało atrakcyjny turystycznie wizerunek. Że łatwo w Łódzkiem o postindustrialne klimaty, wielkie hale i nieczynne fabryki, a trudno znaleźć miejsce na wypoczynek wśród zielonej przyrody. Nic bardziej mylnego! Od kilkunastu lat, kiedy polskie województwa mają nowe granice, Łódzkie to także atrakcyjne, naturalne krajobrazy. Przekonałem się o tym, podczas rowerowej wycieczki po zachodniej części regionu.

Pociąg Flirt w Sieradzu
Pociąg Stadler Flirt w Sieradzu

Z Gdańska do Łodzi przyjechałem nowym pociągiem w taborze PKP Intercity – Flirtem, wyprodukowanym w polskich Siedlcach przez szwajcarskiego Stadlera. Mój flirt z Flirtem niespodziewanie się przedłużył, gdy szaro-granatowy pociąg z Gdańska zatrzymał się na stacji w Łodzi tuż obok prawie bliźniaczych składów, jeżdżących w barwach Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Na kolejowych trasach wokół Łodzi kursuje dziś dwadzieścia tych nowoczesnych pociągów. Efektowny wystrój przestronnego wnętrza, biletomat na pokładzie każdego pociągu, miejsca dla niepełnosprawnych, haki na rowery. Czy można nie dostrzegać, jak fantastycznie zmienia się polska kolej?

Efektowny stojak na rowery na rynku w Sieradzu
Efektowny stojak na rowery na rynku w Sieradzu

I właśnie Flirtem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej dotarłem do Sieradza, gdzie zaczynałem rowerową wycieczkę. Do centrum tego jednego z najstarszych miast Polski wjeżdża się przez kamienne, symboliczne bramy miejskie, mające podkreślać liczne zmiany dokonywane w obszarze śródmiejskim Sieradza, wokół Rynku Starego Miasta. Nowa nawierzchnia głównego miejskiego placu, sukcesywnie odnawiane elewacje kamienic, odważny „Pawilon na wodzie”, ale i efektowny stojak dla rowerów – wszystko to jest efektem trwającego od kilku lat programu rewitalizacji centrum Sieradza i na takim turyście jak ja robi bardzo sympatyczne wrażenie. Zaglądam jeszcze na również zrewitalizowane Wzgórze Zamkowe, rzucam okiem na Sieradzki Park Etnograficzny znajdujący się tuż obok, a potem drogą rowerową ruszam na właściwą trasę.

Bunkry Linii Warty z 1939 roku
Bunkry Linii Warty z 1939 roku

Zaraz po przekroczeniu Warty zaczynają się umocnienia tzw. Linii Warty – dwudziestu trzech żelbetonowych schronów wybudowanych w 1939 roku, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Pięć z nich, wybudowanych w pobliżu Sieradza, leży akurat przy wygodnej trasie przejazdu w stronę Uniejowa. Najpierw mijam trzy wkomponowane w wał przeciwpowodziowy, a dalej, po obu stronach przejazdu kolejowego, stoją dwa kolejne, bardziej odsłonięte. Wzruszają wypalone znicze, stojące w otworach strzelniczych. Przypominają, że stoję przed miejscem walki żołnierzy o ich życie i o naszą wolność.

Zbiornik wody w Poddębicach
Zbiornik wody w Poddębicach

Podczas mojej wycieczki korzystam z wydawnictwa „Szlaki rowerowe województwa łódzkiego„, dostępnej w pliku PDF na oficjalnej stronie Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego. Szlak, którego znakami się będę kierował, swoją tematyką nieustannie wprowadza mnie w świetny nastrój. „Szlak gorących źródeł”, jak został nazwany, odkrywa mało znaną mi stronę województwa. Prowadzi po wielkim obszarze geotermalnych zasobów, będącym jednym ze skarbów Łódzkiego. I przywołuje miłe wspomnienia sprzed paru miesięcy, gdy jeździliśmy rowerami po Islandii, pełnej geotermalnych obiektów różnej wielkości i przeznaczenia.

Termy w Uniejowie
Termy w Uniejowie

Najbardziej znanym miejscem w województwie łódzkim, wykorzystującym naturalną energię geotermalną, są Termy Uniejów, kompleks basenów usytuowanych nad samą Wartą. W poranek w powszedni dzień na uniejowskich basenach jest już kilkudziesiąciu amatorów ciepłych kąpieli. Do dyspozycji mają baseny wewnętrzne i zewnętrzne, grotę solną, sauny, zjeżdżalnie. Na podobne przybytki korzystające z geotermii trafiam jeszcze wielokrotnie, ale najbardziej efektowny wizualnie okazuje się otwarty zbiornik w Poddębicach. Unoszące się tutaj kłęby pary przywołują na myśl sceny z Islandii.

Przed pięknym pałacem w Poddębicach
Przed pięknym pałacem w Poddębicach

Prawdziwą perłą podczas mojej wycieczki po Łódzkiem był pałac w Poddębicach. Asymetryczna bryła, dwukondygnacyjna loggia i ośmioboczna wieża stawiają go wśród najcenniejszych obiektów renesansu w Polsce. W okalającym pałac imponującym Ogrodzie Zmysłów powstało w tym roku kilkanaście intrygujących instalacji, zamieniających park w miejsce rodzinnej rozrywki w duchu edukacji. Zachwycając się walorami architektonicznymi pałacu warto jednak pamiętać o historii. To wciąż miejsce pamięci o wydarzeniach, takich jak powieszenie powstańców styczniowych po przegranej bitwie pod niedalekim Dalikowem.

Łódzki szlak konny
Łódzki szlak konny

O Łódzkiem warto także pamiętać, wybierając miejsce na urlop w… siodle. Od kilku lat rozwijany jest tutaj Łódzki Szlak Konny pod hasłem „Końska dawka przygody”. Zauważona w Uniejowie tablica informacyjna projektu mówiła aż o ponad 1800 kilometrów szlaków przeznaczonych dla koniarzy, a wiodących dookoła całego województwa. I o ponad 200 ośrodkach jeździeckich, stanowiących bazę dla turystów i ich rumaków. W tej chwili kilometrów szlaków jest już ponad 2000, a autorzy z Łodzi szczycą się tym, iż jest to największy kompleks tras konnych w – uwaga – Europie!

Zamku w Uniejowie
Armaty naprzeciw zamku w Uniejowie

Jeszcze więcej o atrakcjach województwa łódzkiego piszą znajomi blogujący podróżnicy. Iza, zawsze ujmująco prezentująca polski folklor, wspomina Muzeum Wsi Księstwa Łowickiego w Maurzycach, a Marzena i Janek na pięknych zdjęciach pokazują Bolimowski Park Krajobrazowy. Oddany średniowiecznej architekturze Darek opisuje kolebkę polskości – kolegiatę w Tumie, a o niepozornym podłódzkim Lutomiersku pięknie opowiada na filmie Igor. Namawiam do odwiedzin! 🙂

Na rowerowym szlaku Gorących Źródeł
Na rowerowym szlaku Gorących Źródeł

Podczas mojej dwudniowej wycieczki po Łódzkiem nie widziałem przemysłowych klimatów, które nauczyłem się przywoływać myśląc o województwie łódzkim. Nawet mimo panującej jesieni, a monentami – zimy, było bardzo zielono, naturalnie, a kilkunastokrotnie widziane ślady bobrów podkreślały bliskość z naturą. Brakowało dróg rowerowych, ale spokojne, puste asfalty nad Wartą i Nerem gwarantowały bezpieczną jazdę. I te gorące źródła – niby Łódzkie, a tak bardzo Islandia 🙂

Szymon Nitka

Obozy rowerowe

Obóz rowerowy

Janów Lubelski – obóz rowerowo-kajakowy

W Parku Rekreacji Zoom Natury można będzie poznać świat przyrody poprzez aktywne doświadczanie i eksperymentowanie. obozy roweroweZnajduje się tam park linowy, plac energii z fontannami, siłownia zewnętrzna tajemniczy exit room, Park Wodny i Park Kreatywny. Piaszczysta plaża nad Zalewem Janowskim zachęca do plażowania i kąpieli. Kompleks Parku Krajobrazowego Lasów Janowskich możecie podziwiać w trakcie wycieczek pieszych, rowerowych, wypraw samochodami terenowymi, spływów kajakowych i jazd konnych. Zapraszamy na obóz rowerowy. Pełne wyżywnienie – wyjazd z Łodzi – Wiecej informacje

Borne Sulinowo – obóz kajakowo-rowerowy

Borne Sulinowo oraz przyległy poligon, który rozciąga się aż do „miasta widma” Kłomina, zawsze owiane było tajemnicą. Choć wojska radzieckie oficjalnie nie posiadały w Polsce rakiet strategicznych z głowicami atomowymi, to w pobliżu poligonu pozostały po nich potężne silosy rakietowe, w których najprawdopodobniej było to „nieistniejące” uzbrojenie. To i wiele innych faktów powoduje, że atmosfera tajemniczości towarzyszącą miastu nie przemija i co jakiś czas wraca z nową siłą. Kompleks ośrodków, w których będziecie zakwaterowani, położony jest w lesie, niedaleko jeziora Pile. W okolicy znajdują się boiska ze sztuczną nawierzchnią do koszykówki i piłki nożnej, boisko do siatkówki plażowej oraz hala sportowa, a także mały kryty basen. Po intensywnym szkoleniu nie zabraknie czasu na plażowanie nad czystym jeziorem. Dla wszystkich obozów zorganizowane zostaną: nocne podchody, zawody w terenie, na stadionie lub w hali sportowej, zwiedzie bunkrów Wału Pomorskiego, przejażdżka wojskowymi środkami transportu po poligonie, ćwiczenia elementów musztry, zajęcia strzeleckie, marsz z elementami survivalu oraz zabawy integracyjne. Dzień zakończymy wieczorkiem przy muzyce bądź ogniskiem. Zapraszamy na obóz rowerowy. Pełne wyżywnienie – wyjazd z Łodzi Wiencej informacij.

Bachorze – obóz kajakowo-rowerowy

Bachorze to niewielka miejscowość położona ok 15 km od Chojnic w otulinie Parku Narodowego Borów Tucholskich. Podczas obozów i kolonii będziesz miał okazje spróbować swoich sił w rożnego rodzaju sportach wodnych, wybierzesz się na wędrówkę rowerową lub wypłyniesz w rejs żeglarski. A to dopiero początek emocji! Dla prawdziwych „wilków morskich” zorganizowaliśmy kurs na patent żeglarza jachtowego. Jeżeli lubisz wypoczywać nad wodą ale nie jesteś entuzjastą sportu zapraszamy do skorzystania z programu plastycznego lub komandos junior. Wieczory spędzicie w gronie przyjaciół, a czas umilą Wam gry towarzyskie, ogniska i dyskoteki.
Ośrodek Wypoczynkowy „Natura” położony jest nad jeziorem Charzykowskim, na terenie ośrodka znajdują się pawilony hotelowe, sale konferencyjne, sala TV, sala taneczna, kawiarnia, prywatna plaża ze strzeżonym kąpieliskiem, miejsce na ognisko i grill, boiska do piłki nożnej, ręcznej, koszykówki, siatkówki plażowej oraz kort tenisowy. Oprócz zajęć specjalistycznych opisanych w programach poszczególnych obozów wszyscy uczestnicy (za wyjątkiem kursu na patent żeglarza) przez 1,5 godziny dziennie realizować będą zajęcia do wyboru: ścianka wspinaczkowa, trampolina, slackline, most linowy, strzelanie z łuku i wiatrówki, zajęcia taneczne, siatkowa piłka plażowa, tenis stołowy, wędrówka kajakowa, rejs żeglarski. Wszystko to do Waszej dyspozycji! Zapraszamy na obóz rowerowy. Pełne wyżywnienie – wyjazd z Łodzi Wiencej informacij.

Rybakówka, Święty spokój – trasa 23 km

Rybakówka, Święty spokój – trasa 23 km

Rybakówka to restauracja obiektu rekreacyjno-wypoczynkowego “Święty Spokój” w samym sercu przepięknie położonych stawów, w pobliżu Królewskich Źródeł.

Restauracja urzeka miłośników świetnego jedzenia i tradycyjnej kuchni polskiej z oryginalnością. Nasi kucharze przygotują potrawy z najlepszych naturalnych składników z wykorzystaniem między innymi ryb z tutejszych stawów, dobrodziejstw lasów oraz hodowli pobliskich rolników. wiecej

 

 

 

oskartravel.pl

 

Tuszyn Młynek 18 km 1h

Tuszyn Młynek 18 km 1h trasa rowerowa

„Młynek” zlokalizowany jest przy ul. Sportowej 3/5 w Tuszynie. Jest to teren polodowcowy ze wzgórzamimorenowymi w odległości zaledwie 18 km od Łodzi. Miejsce oferuje niezwykły mikroklimat: sosnowy, polodowcowy las na wydmach, piaszczystą plażę o powierzchni ok. 3 ha. Cały kompleks, to obszar 11 hektarów.

 

wycieczki rowerowe lodz
wycieczki rowerowe lod

Tuszyn Młynek 18 km 1h zapraszamy na wycieczkę

 

wycieczka rowerowa lodz
wycieczka rowerowa lodz

 

Oskartravel.pl

Zello – kanał – trasy rowerowe lodz

Zello trasy rowerowe lodz

Program Zello do rozmowy na rowerze – Walkie Talkie – woki toki do ściągnięcia za darmo Program zello do popbrania zello trasy rowerowe lodz

Program jest darmowy dla wałsnego wykorzytsnia.

Po zaistalowaniu wyszukaj kanał trasy rowerowe lodz podłacz słuchawaki i rozamwaiaj 🙂

Jak zainstlować ? film na youtube

Po zainstalowaniu wyszukaj kanał trasy rowe lodz

lub wejdź na https://zello.com/trasyrowerowelodz

WYBIERZ ROWER ZAMIAST KOMUNIKACJI PUBLICZNEJ

WYBIERZ ROWER ZAMIAST KOMUNIKACJI PUBLICZNEJ

Koronawirus w mgnieniu oka zmienia naszą codzienność, odwoływane są kolejne wydarzenia, wydawane kolejne dyspozycje co powinniśmy zrobić, aby zatrzymać epidemię. Poniżej znajdziecie krótki tekst o tym, jak rower może pomóc nam w uchronieniu się przed zarażeniem, a dalej i rozprzestrzenianiem choroby.

Ten tekst nie będzie traktował o tym, ile osób w Polsce jest zarażonych czy jakie są prognozy odnośnie epidemii – w internecie znajdziecie wiele rzetelnych informacji na ten temat, więc uznajemy to za zbędne. Faktem jest, że koronawirus zmienia naszą codzienność – dziś rano zobaczyliśmy w sieci zdjęcia opustoszałego Mediolanu, co mocno wpływa na wyobraźnię.

Organizacje międzynarodowe i rządowe przekazały wiele cennych rad, jak powinniśmy chronić się przed zarażeniem. Podstawą jest oczywiście restrykcyjne dbanie o higienię, częste mycie rąk mydłem i ciepłą wodą (długo, minimum 30 sekund). Zachowywanie bezpiecznej odległości od innych osób. Powinniśmy ograniczyć w najbliższym czasie podróże, ale także uczestwnictwo w imprezach czy unikać dużych skupisk ludzi, przede wszystkim tych w zamkniętych pomieszczeniach. W tym miejscu warto wspomnieć, jak bezpiecznym i pomocnym środkiem transportu może okazać się rower.

WYBIERZ ROWER ZAMIAST KOMUNIKACJI PUBLICZNEJ

Nie musimy mówić dlaczego – komunikacja publiczna jest miejscem potencjalnie niebezpiecznym, przestrzenie pomiędzy pasażerami są niewielkie, a wirus roznosi się drogą kropelkową. Jeśli nie możesz w pracy skorzystać z tzw. „home office”, to zdecydowanie powinieneś iść do biura pieszo lub właśnie rowerem. 

ROWER PODNOSI ODPORNOŚĆ

Jest jeszcze jeden, poboczny skutek jazdy rowerem, chociaż ten odczuwany jest raczej w po dłuższym czasie – używanie dwóch kółek jako całorocznego środka transportu pozwala podnieść odporność organizmu. I to potwierdza praktycznie każdy, kto roweru używa do komunikacji na co dzień, a nie tylko od święta.

WIZYTA NA SIŁOWNI NIE JEST DOBRYM POMYSŁEM

Jeśli lubicie trening indoorowy, to prawdopodobnie Wasza siłownia / centrum fitness albo już ogłosiła przerwę od zajęć, albo zrobi to w najbliższej przyszłości – i dobrze, bo trening w zamkniętym pomieszczeniu w bliskim sąsiedztwie obcych osób nie jest w naszej, bądź co bądź kryzysowej sytuacji, dobrym pomysłem. Lepszym pomysłem będzie pójście po prostu na trening na świeżym powietrzu.

artykuł z portal.bikeworld czytaj wiecej

Rower elektryczny super moc

srower elektrycznysuper moc

MATEUSZ ŁYSOŃ22 MARCA 2020KOMENTARZY: 4

Nie chcecie rozstawać się ze swoim rowerem, ale z utęsknieniem patrzycie na elektryczne wspomaganie? W takim razie system Lightest z Indiegogo będzie dla Was idealny!

Zwykle zestawy do „elektryzowania” naszych rowerów sprowadzają się do silnika na jednym z kół. Jednak Lightest idzie w inną stronę, sprowadzając się do dodatku w pobliże korby. Jego nazwa z kolei określa to, jaki w gruncie rzeczy jest – ponoć najlżejszy na rynku, co potwierdza jedynie 1,6 kg wagi, która jednak nie obejmuje zestawu akumulatorów.REKLAMA

Za Lightest odpowiada włoski startup Bikee Bike, który jest tańszą i lżejszą wersją wcześniejszego produktu firmy. Zapewnia przy tym 90 Nm momentu obrotowego i wiele poziomów mocy, nad którymi czuwa czujnik moment pedałowania.

Montaż Lightest sprowadza się do przykręcenia systemu do dolnej części ramy w taki sposób, aby przylegał do suportu. Później wystarczy poprowadzić łańcuch wokół dodatkowych i głównej zębatki, aby cieszyć się wspomaganiem. To jest dostępne w wersji 250, 500, 740 i 1000-watowej, która zapewnia wspomaganie kolejno do prędkości 25, 35, 42 i 50 km/h.

W ofercie znajdziemy również cztery zestawy akumulatorów litowo-jonowych Samsunga o pojemności od 250 do 840 watogodzin. W zależności od silnika, z którym są połączone, powinny zapewniać zasięg od 30 do 180 km. Cały system oferuje dodatkowo dziewięć poziomów wspomagania, współpracuje z wyświetlaczem LCD na kierownicy i zapewnia nawet opcjonalne hamowanie regeneracyjne.

Na Indiegogo Lightest w najtańszym wydaniu, a więc z 250 W silnikiem i 250 Wh baterią kosztuje 538 dolarów, podczas gdy 949 dolców przyjdzie nam wyłożyć na 1000 W i 840 Wh wersję.

Artykuł udostępniony ze strony whatnext czytaj więcej..

Miasto chce pomóc przedsiębiorcom. Pieniądze pochodzą z przetargu na Rower Miejski

Miasto chce pomóc przedsiębiorcom. Pieniądze pochodzą z przetargu na Rower Miejski

MJ2020-03-23 | ŁÓDŹUDOSTĘPNIJ:

System Roweru Miejskiego ma wrócić do Łodzi na wiosnę 2021 roku/fot. TVP3 Łódź
System Roweru Miejskiego ma wrócić do Łodzi na wiosnę 2021 roku/fot. TVP3 Łódź

Na wsparcie biznesu po pandemii koronawirusa władze Łodzi zamierzają przeznaczyć 10 mln zł. Część tej kwoty ma pochodzić z nierozstrzygniętego przetargu na Rower Miejski.

Miasto zaoferuje lokalnym przedsiębiorcom odroczenie, rozłożenie na raty i umorzenie odsetek czynszów, dzierżaw i podatków od nieruchomości oraz od środków transportu.

– Propozycją pokryzysowego wsparcia łódzkiego biznesu będą poręczenia kredytowe, kredyty, pożyczki i dotacje celowe. Na ten cel postanowiliśmy alokować do Łódzkiego Funduszu Poręczeń Kredytowych kwotę 10 mln zł. Fundusz ten pozwoli na rozruszanie koniunktury i pobudzenie lokalnego rynku oraz na pokrycie pewnych strat spowodowanych przez epidemię – tłumaczy Adam Pustelnik, społecznym pełnomocnik prezydent miasta Łodzi ds. kontaktów z inwestorami.

Jak poinformowała prezydent miasta, Hanna Zdanowska, część pieniędzy z funduszu będzie pochodzić z przetargu na Rower Miejski, który w tym roku zostaje odwołany.

Rower Miejski dopiero w 2021 roku

Artykuł z lodz tvp – czytaj wiecej ..

XVIII Rajd Tour de Kalonka

0

Tour de Kalonka

Sobota, 21 września 2019 o 10:00 – 14:00

Jak dojechać klikni tu

Formularz zgłoszeniowy klikni tutaj

Opłaty

20 zł – dorośli

10 zł – dzieci, uczniowie, studenci oraz emeryci

Płatność uiszcza się na miejscy w dniu Rajdu

Trasy piesze:

  • Trasa Nordic Walking – 7 km – Trasa do Lasu Dobieszkowskiego lub na najwyższe wzgórze wytyczona i prowadzona przez ekspertów – pracowników Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich. Trasy nie ma na mapie, ale nie boimy się jej rekomendować – kto lepiej zna tereny parku i ciekawe miejsca na trasie niż opiekunowie terenów, którzy robią to zawodowo? W trakcie wycieczki można liczyć na potężną dawkę o florze i faunie okolicy, a może też i opowieści z poprzednich lat TdK.

Trasy rowerowe:

  • Trasa żółta „Figlotour” – 7 km -Trasa żółta – właściwa trasa dookoła Kalonki, idealnie nadaje się dla dzieci od 5-go do 11-go roku życia bez specjalnego przygotowania rowerowego. Grupę ponownie poprowadzi ekspertka od figli na rowerze, która nie boi się pracy z dziećmi. Prośba do rodziców, którzy pojawią się na trasie o przygotowanie siebie i dzieci oraz sprzętu rowerowego do wspólnej jazdy bez zbędnych przestojów na pompowanie kół i regulowanie siodełek.
  • Trasa niebieska – około 26 km –
  • Trasa czarna – 30 km – Trasa czarna wiedzie m.in. przez malownicze tereny  Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich (Las Dobieszkowski, Las Janinowski). Trochę podjazdów i szybkich zjazdów. Tempo bardzo żwawe, trasa dla zaawansowanych. Planowany jest tylko jeden przystanek – na pajdę chleba ze smalcem w Plichtowie. Grupę poprowadzą nasi wolontariusze “zawodowcy”, trzeba przygotować się na terenowe atrakcje, ponieważ pomysłodawcy trasy lubią (dosłownie) zmieszać koła z błotem.Przed startem wszyscy uczestnicy dostaną mapkę z miejscami, gdzie są zamontowane słupki i miejscami do dziurkowania.
Tour de Kalonka
Tour de Kalonka

Aukcja Biura Rzeczy Znalezionych.

0

Aukcja Biura Rzeczy Znalezionych. Na sprzedaż rowery, narzędzia, portfele i inne 19.04.2019 11:06 Adam Góra / WZKzM kategoria: Miasto 8 maja o godz. 10:00 w sali przetargowej w budynku Urzędu Miasta Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 153 (dawny pałac ślubów) po raz pierwszy odbędzie się aukcja Biura Rzeczy Znalezionych.

Podczas aukcji będzie można wylicytować przedmioty zagubione czy porzucone przez właścicieli, które przeszły na własność Miasta Łodzi. Biuro Rzeczy Znalezionych przygotowało 56 przedmiotów przyjętych w okresie od 22 czerwca do 31 grudnia 2015 r. 

Wśród nich jest m. in.: kilkanaście rowerów, torby, plecaki, portfele, parasolki, drobna biżuteria, ale też wiertarki czy szlifierka.

Przedmioty przygotowane na aukcję można obejrzeć w dniach 24-26 kwietnia, po wcześniejszym umówieniu telefonicznym, w sali przetargowej w budynku Urzędy Miasta Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 153.

Zdjęcia przedmiotów oraz ogłoszenie zamieszczone są w Biuletynie Informacji Publicznej UMŁ.